• Wpisów: 12
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 4 dni temu, 20:23
  • Licznik odwiedzin: 227 / 122 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
julu10
 
Życie bywa nieznośne.Skąd ja to wiem ?
Od moich narodzin doświadczyłam wiele naprawdę nieprzyjemnych rzeczy.Będąc jeszcze noworodkiem zostałam podrzucona przez matkę do klasztoru , zamieszkałego przez bardzo kochane i pomocne zakonnice , które zaopiekowały się mną aż do moich osiemnastych urodzin.Przez ten czas nauczyłam się wielu pożytecznych rzeczy.Byłam blisko Boga.I to właśnie on sprawił , że chce mi się dalej żyć.Najukochańsza istota na tej ziemi postanowiła odejść zbyt wcześnie.Aż zbyt wcześnie.Niestety.
Jej śmierć była dla mnie wielkim ciosem.Przez dłuższy czas nie mogłam pogodzić się z jej odejściem.Przeżyłam to bardzo źle.
Inną , niemiłą niespodzianką była moja choroba , z którą walczyłam przez kilka lat.Cały czas musiałam pozostawać w szpitalnym łóżku pod kroplówką.To było także nieciekawe doświadczenie.Takie jest życie , w końcu.

Z klasztoru przeprowadziłam się do Bridgeport , by tam móc żyć dalej , ale bardziej rozrywkowo niż z zakonnicami.Biało-czarny dom może nie jest zbyt wesoły , ale jak najbardziej komfortowy oraz nowoczesny.Mimo iż nie jestem bogaczką , nie narzekam na życie , a pensja dziewczyny rozdającej telegramy dla osób smutnych wystarcza na życie.
No właśnie.Moją pasją życiową jest śpiewanie.
Odkąd miałam pięć lat nie było dnia , żebym nie śpiewała bądź słuchała jakiegokolwiek gatunku muzyki , od klasycznej po ostrzejsze kawałki.
Często byłam chwalona przez osoby z mojego otoczenia za talent do grania na kontrabasie.
Może i obciachowy instrument , ale w tamtych czasach było trochę inaczej niż teraz.
Zresztą.Interesuję się także modą.Uwielbiam kupować oraz nosić ciuchy bardziej ekstrawaganckie niż te , które są w każdej sieciówce.Chciałabym , by kolekcja zaprojektowana przeze mnie została zaprezentowana na wybiegu w stolicy mody - Paryżu.

Ale przecież to tylko marzenia.

Candice

Bo przecież trzeba się śmiać.
 

julu10
 
Wracać czy nie wracać ? ; P
 

julu10
 
Niepewna siebie dwudziestolatka z wielkimi marzeniami , która postawiła sobie za cel walkę z nieśmiałością i obrażającymi komentarzami na temat wyglądu i nie tylko - tak śmiało można mnie nazwać.
Czemu akurat pragnę zostać piosenkarką ? Jest prosta odpowiedź : bo tylko w śpiewaniu jestem dobra , niestety.I jeszcze gram na kontrabasie.
To strasznie " obciachowy " instrument , przynajmniej tak uważali moi dawni przyjaciele , których już nie mam ;[
Po śmierci moich rodziców przeprowadziłam się do  Starlight Shores , by zaznać trochę spokoju.
A teraz chcę się spełnić w karierze piosenkarki.
I want to be famouse !
Kimberly ;**
 

julu10
 
` Witam !

Z przykrością mówię , iż nie ma dalszego "endu" tej historyjki. Czemu ? Postaram odpowiedzieć na to pytanie.

Komputer już od pewnego czasu wskazywał , iż gra przestanie mi działać , jeśli nie oczyszczę dysku.
Ale ze względu , że mam go już cztery lata , postanowiłam zainstalować nowy system.
Było mi to bardzo potrzebne , niestety.
Ale już niedługo postaram się wystartować z nowa historyjką , jak najszybciej będe mogła.
Obiecuję !

Całusy ;**
Dżuliia ;]
 

julu10
 
Pobyt w Al Simhara
Dzień 1

“ Już jesteśmy ”





Słońce doskwiera strasznie , a temperatura już jest  powyżej 4o stopni.Zero chłodu. Nigdzie. Nawet klimatyzacji nie ma.Nic.


Jednak świetnie się bawimy. Na początek musieliśmy załatwić sprawy związane z naszym pobytem w Al Simharze w Bazie Wypadowej. Po rozpakowywaniu udaliśmy się na targ gdzie kupiliśmy niezbędne , ale też i zbędne rzeczy.Przykładowo książka napisana po egipsku oraz kadzidełka , które musiałam mieć wraz z Harriet. My lubimy takie duperele. Moim najlepszym zakupem była lustrzanka.
Pocykałam wiele debilnych fotek , dzięki czemu muszę teraz sporo usunąć.Ivan postanowił tego dnia zostać zaklinaczem węży , co mu nie wychodziło.Najważniejsze , że próbował swoich sił.
Po jakimś czasie wybraliśmy się by obejrzeć Sfinksa.Budowla jest ogromna , wręcz monumentalna.
Szkoda tylko , że nie weszliśmy do środka , tak jak do wielu innych piramid , które widzeliśmy z daleka. Do tej pory najbardziej podoba mi się świątyna królowej Hatszepsut , czy jakoś tak :)

Upał nam doskwierał wiec przybyliśmy do Oazy faraona , gdzie spędziliśmy większość czasu.
Ja z Harriet opalałyśmy się , natomiast Ivan bawił się jak dzieciak na zjeżdżalni wodnej.
Nie mogąc się pohamować skorzystałam z okazji jak nikt nie widział i zjechałam sobie raz.
Miałam ubaw.Po paru godzinach znudziło nam się siedzenie w Oazie , więc udaliśmy się do Obozu Słońca gdzie piekliśmy warzywka , które Harriet spaliła.Wiedziałam , że jest strasznie głodna , dlatego dałam jej trochę z mojego patyka.
Po pewnym czasie wróciliśmy do bazy.Moja przyjaciółka oznajmiła , iż zostaje , bo ma dość tego gorąca.Postanowiłam wraz z Ivanem , że wybierzemy  się na kolację.Jedyna restauracja znajdowała się na targu , dlatego też udaliśmy się w jego kierunku.Zamówiłam krewtki , a Ivan Falafel , który ponoć jest bardzo dobry.
Właściwie nie mieliśmy sobie za dużo do powiedzenia.Po ukończeniu "ucztowania" wybraliśmy się do zakątka po drugiej stronie miasta , gdzie mogliśmy sobie trochę odpocząć.Ułożyliśmy się na trawie i patrzyliśmy w gwiazdy:
- O , patrz to Syriusz , najjaśniejsza gwiazda gwiazdozbioru o nazwie Wielki Pies - powiedział.
- Nie wiedziałam , że jesteś taki mądry - rzekłam.
- Oj nawet nie wiesz ile wiem.
Wtedy przytulił mnie do siebie.Poczułam się bezpieczna , jakby on był moim rycerzem , a ja największym skarbem , który nie może ujrzeć światła dziennego.Tak się poczułam.

Dochodziła już północ.Zrobiło się chłodnawo , dlatego wyruszyliśmy w drogę powrotną do bazy.Wędrówkę utrudniała nam znikoma ilość światła , co przedłużyło ją o jakieś pół godziny.
Na miejscu Ivan rozłożył namiot , natomiast ja penetrowałam wszystkie zakamarki naszej stacji w poszukiwaniu Harriet:
- Nigdzie jej nie ma - spanikowałam.
- Może jest no nie wiem , w toalecie - spytał.
- Tam też szukałam ! - odparłam - Boże , jak ona sobie poradzi ?! To nasza wina , nasza !
- Nie obarczaj winą nas , w tym siebie , napewno jest blisko ! - wykrzyczał Ivan.
- No nie wiem kochanie , boję się o nią.
Nagle przyszła mi najgorsza myśl: ktoś ją porwał , a może nawet zabił ...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

julu10
 
Wyrok zapadł.Mój brat przyznał się do zarzucanych mu czynów i przez to teraz będzie odsiadywał karę 25 lat więzienia.
- Nigdy nie podejrzewałam , że mój brat może ukraść , ale zabić ?!Nadal nie mogę w to uwierzyć - rozmyślałam siedząc na kanapie.
Nie chciałam go już nigdy zobaczyć.
Postanowiłam , że nie będe go odwiedzać w tym więzieniu wogóle.Nie mogłam spojrzeć w oczy zabójcy.

Właśnie łaskotałam Leah , gdy usłyszałam dzwonek.
Zostawiłam mojego pupilka na jego posłaniu i szybko zjechałam windą na parter.W drzwiach budynku ukazała mi się moja dawna przyjaciółka z podstawówki - Harriet Stiff :
- Jak dawno cię nie widziałam ! - krzyknęła.
Tak , nie widziałyśmy się przez jakieś 11 lat odkąd Harriet wyjechała za granicę z rodzicami.
Rozmowy telefoniczne i pisanie sms-ów nie były tak ekscytujące jak spotkanie w realnym świecie.
Miałam jej tyle do powiedzenia.Ona mi zresztą także.Po krótkiej rozmowie przytuliłyśmy się.
Nie robiłyśmy tego od dłuższego czasu.
W tym samym momencie zaprowadziłam Harriet do mojego mieszkania , chciałam by zobaczyła jak mieszkam.Będąc w drzwiach zatkało ją.Powiedziała , że nigdy tak cudnego mieszkania nie widziała.Przyglądała się każdemu obiektowi z wielkim namaszczeniem , jakby to było coś bardzo cennego , co w rzeczywistości nie miało jakiejś większej wartości.Jednak , gdy Harriet zobaczyła małą Leah nie mogła się opanować.Podbiegła do miejsca , w którym się znajdowała i zaczęła ją głaskać , przytulać , łaskotać , drapać po pleckach itp. ...
Po zabawie z kociakiem usiadłyśmy na kanapie.
Wtedy zaczęła się bardzo długa rozmowa.
Powiedziałam jej wszystko co mnie ostatnio spotkało , o tym jak mnie przygarnęła sąsiadka , jak zostałam wyrzucona z domu , jakie miłości spotkałam ... było tego dużo.
Od niej dowiedziałam się o młodszym braciszku , o śmiesznej sytuacji jaka ją spotkała w ostatnim czasie i o najważniejszym.
Harriet potrzebowała pomocy.
Przyjechała do Bridgeport do mnie , bym mogła pozwolić zamieszkać jej w moim mieszkaniu.
Oczywiście zgodziłam się , ponieważ przyjaciółki powinny się zawsze nawzajem wspierać , tak jak kiedyś ona mi pomogła , tak i ja teraz się odwdzięcze.
Nie wiedziałam wtedy tylko o jednym:Harriet miała psa , przecudnego mopsa o imieniu Chuck.
Nie wiedziałam jak zareaguje Leah , tylko o to się martwiłam , ponieważ ja kocham zwierzęta i nie miałam nic przeciw temu , by Chuck zamieszkał z nami.Okazało się , że mój kot i pies Harriet bardzo się polubili.Żeby bardziej zacieśnili ze sobą więzy wybrałyśmy się na wycieczkę po mieście , chciałam jej pokazać najciekawsze miejsca w Bridgeport.Na początku Harriet oznajmiła mi , iż musi znaleźć sobie jakąś fajną pracę.W tym celu zaprowadziłam ją do ratusza , gdzie się zatrudniła.Była bardzo podekscytowana tym , co będzie robić.Właściwie miała tylko sprzątać , ale nie miałam zamiaru jej wkurzyć z powodu , że jej praca wcale nie jest taka extra.
Każdy lubi co innego. ;D
Następnie udałyśmy się do ogrodów , gdzie potwornie się nudziłyśmy.
Potem wybrałyśmy się na plan filmowy , chciałam go pokazać Harriet.Po wyjściu ze studia postanowiłyśmy zrobić sobie debilne fotki , takie jak robiią sobie przyjaciółki.
Blisko był park , więc poszłyśmy sobie na piechotę.Przez jakąś godzinę huśtałyśmy się , właściwie ja nie , bo tylko siedziałam i nawijałyśmy o głupich rzeczach.
W pewnym momencie usłyszałam dziwny dźwięk wydobywający się z mojego brzucha:
- Harriet , wiesz co robiłyśmy w tej sytuacji? - spytałam.
- Tak , musimy jak najszybciej znaleźć jakieś źródło gdzie możemy smacznie zjeść.
Na szczęście na parkingu obok parku stał wóz z tłustym żarciem.Ostatnio mnie zemdliło , jednak nie chciałam o tym pamiętać.Zakupiłam zupę z małży , a Harriet buritto.Moja przyjaciółka bardzo szybko jedząc omal się nie udławiła tym świństwem.Po jakimś czasie wybrałyśmy się by trochę powędkować na plaży , szkoda tylko , że nic nie złowiłyśmy :(
Następnie udałyśmy się do sklepu , Harriet musiała kupić cebule ;D
Po wyjściu z budynku powiedziała mi :
- Wiesz , za pare dni wyjeżdżam do Egiptu , ale nie mam z kim.Więc myślałam , że chcesz ...
- Ja ?! Naprawdę ?! Jestes taka kochana , uwielbiam Egipt i jego historię , ty zawsze wiesz
co lubię - odpowiedziałam.
- Jest jeszcze jedno ale.Kupiłam aż trzy bilety , chciałam by pojechała też ze mną moja mama , jednak sprawy pokomplikowały się , a biletu nie mam zamiaru zwaracać.Możesz wziąść kogoś ze sobą.
- Dzięki , jeszcze raz wielkie dzięki ! Jeżeli chodzi o kogoś to zabrałabym ... o wiem , zabiorę Ivana chociaż mało się znamy to może ta podróż poprawi nasze stosunki ...
- Świetnie , wyjeżdżamy w poniedziałek.Pamiętaj , powiedz też naszemu towarzyszowi o Egipcie - przypomniała mi Harriet.
Kiwnęłam głową.Był to znak , że napewno zapamiętam.Te wakacje bardzo mi się przydadzą ...


Nastał wieczór.Zadzwoniłam do Ivana , z prośbą o spotkanie.Zgodził się.Ukryłam swoje emocje związane z podróżą podczas tej rozmowy telefonicznej jak mogłam i myślę , że mi się udało.Nie chciałam wtedy o niczym mu mówić.
Wolałam żeby dowiedział się o tymw cztery oczy.


Było już kilkanaście minut po dwudziestej.
Stałam przy barierce od schodów , gdy nagle zjawił się Ivan.Nie mogłam się opanować z radości jaka mnie ogarnęła i rzuciłam mu się w ramiona.
Był wręcz zdumiony moim zachowaniem.Nie wiedział o co chodzi.Uświadomiłam sobie , że nie powinnam się tak zachowywać tylko powiedziec prawdę.
Informacja o podróży nie wywołała u niego żadnego zachwytu , minę miał niepewną.Po chwili się odezwał:
- Nie powiedziałem ci wszystkiego , dlatego teraz się już o wszystkim dowiesz , bo wiesz  no ja mam tego no ...
- Co masz ? Jakąś chorobę , żonę , dzieci czy co  - rozmyślałam.
- No bo ja mam dziewczynę i nie chciałem ci o niej mówić.Ale nie martw się nasz związek to już koniec.Ja jej nie kocham ,rozumiesz? - powiedział.
- Że co ? Czemu nie powiedziałeś mi o tym wcześniej , tylko akurat teraz , kiedy jestem taka szczęśliwa z tego , że możemy gdzieś wyruszyć razem , co ? Dlaczego , powiedz ?
- Wtedy w klubie nie rozmyślałem o niczym innym jak o tobie , tylko i wyłącznie o tobie nic innego mnie nie obchodziło , zakochałem się , ale nie jestem pewien czy ta osoba odwzajemnia to uczucie - odrzekł Ivan trzymając mnie za ręce.
- Ja też cię kocham , tylko nie wiem czy nie łączy cię jednak jeszcze jakieś uczucie z tą kobietą ...
- Ależ nie Ruby , nic a nic. - powiedział.
  • awatar <Allie Johannson>: OOOOOO! Fajna koleżanka, a ten Ivan to jakiś podobny do (Mietka-tylko dla wtajemniczonych)
  • awatar <Allie Johannson>: *MIREK!
  • awatar Candice ^^: @<Allie Johannson>: tu poprawie , Mirek , a nie Mietek czyli moja siostra najpierw miał(a) czarne włosy , a potem blond. A on jest łysy ;D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

julu10
 
Dzień jak dzień.Tyle , że był dla mnie wolny od pracy.Chciałam  spędzić jak najwięcej czasu z moim maleńkim skarbem , Leahą. Moja kicia uwielbia długie i fikuśne zabawy , zresztą ja także.Po jakimś czasie zgłodniałam , nic dziwnego w końcu było już po piętnastej.Te wybryki z Leahą bardzo mnie zmęczyły , dlatego też skorzystałam z szybkiego , ale tłustego jedzenia jakie jeździ przez pare godzin po mieście.Skusiłam się na tacos.Mdłości , które ujawniły się tuż po zjedzeniu potrawy dały mi do zrozumienia , że takiego świństwa nigdy już nie wsadzę do buzi.
A może jednak ... Ale nie w tym czasie!



Dochodziła ósma wieczorem.Nie miałam żadnych chęci na pozostanie w domu , więc wybrałam się do Plazmy , często odwiedzanego przez celebrytów miejsca.Postanowiłam , iż ubiorę swoją niebieską sukienkę , którą trzymam tylko na specjalne okazje.Oczekiwałam zbyt wiele.W miejscówce pojawili się wpływowi ludzie , ale nie należeli do osób , które często pojawiają się na okładkach wielu magazynów.Zawiodłam się.



- Tym razem postąpie inaczej niż ostatnio - pomyślałam. - Wystarczy mi jeden drink na ten wieczór i nic więcej , nic !
W tej samej chwili poprosiłam barmana o napitek:
- Chciałabym dostać coś czego mało osób próbowało.
Tylko żeby nie było za mocne.
Po paru minutach na ladzie zastałam szklankę , w której znajdował się różowawy płyn.W dodatku na wierzchu była piana.Byłam ciekawa jak smakuje.
Spróbowałam i nic ...
Normalny , zwykły drink nic nadzwyczajnego , no może oprócz tej parasolki , która ładnie komponowała się z barwą napitku.
Nie odczuwałam żadnych efektów ubocznych , nie było żadnych złudzeń czy mdłości.Nic złego się nie stało.
Do klubu wtargnął łysy mężczyzna.Zdziwiłam się , gdy nastała głuch cisza.Wszystkie spojrzenia padły ku niemu.Nawet pianistka przestała grać.
Dziwna sytuacja.Dopiero po paru sekundach zauważyłam , że trzyma w ręce odznakę policyjną:
- Mam nakaz zamknięcia lokalu , proszę wychodzić!Nagle wszyscy wybuchnęli śmiechem.Zresztą facet także.A nawet ja.
Okazało się  ,że koleś jest policjantem.
- Taa , wydaje się znajomy , gdzies już go widziałam.
To był ten sam mężczyzna , który zadawał mi pytania na posterunku w sprawie mojego brata i jego kradzieży.Tamtego wieczora wydawał się poważny i strasznie sztywny , ale teraz ...
Poprostu żartobliwy typek.


Nie byłam zbyt zainteresowana całym tym zajściem.
Siedziałam w fotelu rozglądając się po całym pomieszczeniu.Nudziło mi się.Nie lubię gdy jestem sama w klubie , a obok mnie nie ma nikogo z kim mogłabym pogadać.W pewnym momencie do miejsca , w którym przebywałam podszedł ten sam żartowniś.
Dobrze mnie pamiętał.Nasza rozmowa była energiczna , przynajmniej z jego strony.
Po jakimś czasie zaprowadził mnie do malutkiego pomieszczenia , które mieniło się różnymi odcieniami fioletu a także różu za sprawą świateł jakie tam się znajdowały.
Byliśmy tylko my: ja i on Ivan , jak mi się przedstawił.Wiedziałam , że nie przyszliśmy tam tak poprostu , żeby pogadać.Tu chodziło o coś więcej.On chciał mnie uwieść.Właściwie byłam bezradna.Sama coś do niego czułam i nie przyszło mi na myśl by wyjść stamtąd.Nie interesowały mnie rzeczy jakie działy się  w klubie.Skupiłam się tylko na nim.I tak dużo czasu wsłuchiwałam się w jego gadki na temat tego co do mnie czuje.
Może dla wielu byłoby to nudne , ale jak się słucha czegoś takiego na osobności to wtedy jest inaczej , a zwłaszcza gdy jest się w towarzystwie osoby , z którą wiąże was jakaś chemia.
Nas chyba też coś związało , chociaż znaliśmy zaledwie dwa dni -_- ...


Minęło już pare minut po północy.Byłam już zmęczona , miałam zamiar pójść do domu, ale chciałam spędzić z nim jak najwięcej czasu.
Postanowił mnie odprowadzić do domu.
Idąc trzymałam go za rękę , jakbym bała się  ,że ktoś mi go zostawi.Gdy dotarliśmy do budynku , w którym mieszkałam przytulił mnie.Staliśmy tak ściśnięci przez jakieś pięć minut.Oznajmiłam mu wtedy , że powinnam już pójść.Na pożegnanie pocałowałam go.Zauważyłam na jego twarzy obojętność , jakby nic go to nie obchodziło.
Nie chciałam nic mówić , zresztą było już późno i dygotałam z zimna.Oddaliłam się w kierunku drzwi.
Będąc między nimi spojrzałam ostatni raz na niego.
Stał ciągle w tym samym miejscu.
  • awatar <Allie Johannson>: uwielbiam twoje wpisy, a co u twojego brata? Fajny kolo!
  • awatar Candice ^^: @<Allie Johannson>: siedzi jeszcze w areszcie , czeka na wyrok
  • awatar .Cassie.: jakbym czytała dobrą książkę, masz talent!
Pokaż wszystkie (4) ›
 

julu10
 
Poprosiłam by Eric przyszedł do mnie do pracy, gdy nadejdzie wieczór. Tak dawno się nie widzieliśmy i chciałam z nim porozmawiać.W tym celu mieliśmy się udać do Zakątka Ciszy.Rozczarowałam się nim , kiedy wychodząć ze studia zobaczyłam jak obmacywał się z jakąś blondynką.Awantura była nieunikniona:
- Co ty wyprawiasz ?! Dopiero co przyszedłeś , a już kleisz się do obcej baby.Jesteś taki sam jak kiedyś!
- A co cię obchodzą moje stosunki z tą dziewczyną?!Zrobiła ci coś czy co ? I wcale nie jestem taki sam , idiotko ...
Wiele osób widziało nas jak się kłócimy.
Miałam tego dość.Walnęłam go w twarz i zaczęłam uciekać w stronę domu.Dopiero po paru minutach się ocknął i zaczął za mną biec.Byłam przerażona.
Omalże mnie nie dogonił , gdyby nie interwencja pewnego przechodnia , który go zatrzymał w trosce o mnie.Jestem mu wdzięczna.
Widziałam z daleka jak Eric wpatruję się we mnie niczym dziki zwierz , który właśnie znalazł sobie ofiarę na którą zaraz zapoluje.
Ten obraz utkwił mi w mojej pamięci na bardzo długo.Nie mogłam wyrzucić go z moich myśli.

Przed 22.00 dotarłam do mojego mieszkania.
Przez dłuższy czas wpatrywałam się w chrapiącą Leah , która leżała do góry nogami w swoim legowisku.Wyglądała uroczo.W pewnej chwili dotarło do mnie , iż jest już późno.
Położyłam się w swoim łóżku lecz nie mogłam zasnąć.Gnębiła mnie ta sytuacja z moim bratem.
Bałam się , że przyjdzie w nocy do mojego domu i mi coś zrobi , jednak tak się nie stało.

Nadszedł weekend.Jak zwykle w sobotę poszłam do pracy.Koleżanki z pracy widząć jak jestem zmęczona , udały się do mojego szefa , który pozwolił mi wcześniej pójść do domu.
Właściwie trzy godziny , z których byłam zwolniona to nie tak wiele , ale byłam wdzięczna moim współpracowniczkom.Wychodząc ze studia usłyszałam jak dzwoni mój telefon.Na ekranie wyświetlił mi się nieznany numer.Byłam przekonana , że ktoś robi żarty więc postanowiłam nie odbierać.Komórka zaczęła wykonywać to samo.Odebrałam:
- Halo , czy pani Ruby Curtis ?
- Tak , z kim mam przyjemność rozmawiać ?
- Mówi rzecznik policji w Bridgeport.Pani brat znajduje się w areszcie i ...
- Co ?! To nie możliwe ! Mój brat ? Co on takiego zrobił ?
- Proszę pani jest to poważna sprawa.Pan Eric Baker został aresztowany za próbę kradzieży auta spod parkingu klubu "Banzai".Jest także oskarżony o wiele innych kradzieży oraz zabójstwo.
- Ależ proszę mi tu nie kłamać , Eric nigdy by czegoś takiego nie zrobił - w czasie rozmowy zaczęłam płakać.
- Jeżeli pani mi nie wierzy proszę udać się na posterunek.Będzie na panią czekać tam mój współpracownik.
- Dobrzę , pojadę tam - odpowiedziałam.
- Dziękuje , dobranoc.
- Dobranoc - w tej samej chwili rozmówca odłączył się.
Nie wiedziałam co myśleć:
- Czy mój brat mógł coś takiego zrobić ? Czy mógłby kogoś zabić - powtarzałam sobie w myślach udając się metrem na posterunek.


Siedziałam na jakimś brudnym krzesłem czekając na policjanta , ktory miał ze mną porozmawiać.
Po kilku minutach zjawił się łysy ubrany w mundur mężczyzna:
- Sierżant Ivan Colton.W czym mam pani pomóc ?
- Miałam się stawić na posterunku.Mój brat się tu znajduje ...
- Mój współpracownik mnie powiadomił , że ma pani tu przybyć.Pani Ruby ...
- Curtis , Ruby Curtis.Czy mogę się zobaczyć z moim bratem?
- Chyba nie jest zbyt zainteresowany.Czyta jakąś książkę i nie chce rozmawiać z nikim.Niech sama pani spojrzy.
Eric siedział na łóżku i rzeczywiście czytał jakąś książkę.Nie zdawał sobie sprawy , że jestem  tu ,  blisko niego.Nic go nie obchodziło.
Po chwili sierżant poprosił mnie o to bym z nim porozmawiała o moim bracie.Właściwie nie wiedziałam o nim zbyt wiele , gdyż nie mieliśmy ze sobą kontaktów od wielu lat , więc policjant dowiedział się o nim bardzo mało.Po jakiejś godzinie wyszłam z posterunku.Byłam przestraszona.
Bałam się , że Eric pójdzie do więzienia.
Bałam się strasznie ...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

julu10
 
Moja rodzina powiększyła się o jednego członka.Dla złudzeń nie chodzi o dziecko lecz o zwierzę.Zaadoptowałam kotka o imieniu Leah.
Maluch to bardzo sympatyczny zwierz.Energicznie podchodzi do wielu działań i promienieje radością.
Kociak czasem bywa nieposłuszny , ale rozumiem go ze względu na jego wiek.Po naszym pierwszym spotkaniu zakochałam się w niej.Urocza kotka!

Dlaczego ją zaadoptowałam?
Oprócz przebywania w pracy przeważnie jestem w domu.Rzadko odwiedzają mnie moi znajomi i dlatego czuję się samotna.Ale teraz gdy mam przy sobie Leah jest mi bardzo dobrze.To świetna towarzyszka.
Jestem nią wprost oczarowana , gdy przybiega do mnie po czym wywraca się na podłogę.Zabawa z nią to świetny sposób na nudę.Polecam ! ;D

Muszę się także pochwalić  tym , że dostałam awans.Obecnie jestem na stanowisku asystentki technicznej.Cieszy mnie to nie tylko , dlatego że zarabiam więcej pieniędzy , ale jestem także szczęśliwa z powodu tego , że moje marzenie wkrótce może się stać rzeczywistością.

Po pracy udałam się do najspokojniejszego miejsca w Bridgeport jakie mało simów zna.Kiedyś pokazał mi je Nathan ... A z resztą !
To były bagna , takie błotniste , mokre bagna.
Uważam , że szpilek i kusych spódniczek nie powinno się tam nosić.Przynajmniej teraz już wiem.
Kiedyś po imprezie u koleżanki zdarzyło mi się tam pójść.Kompletnie oszołomiona jeszcze po imprezie weszłam na most by powzdychać.Gdyby nie szybka interwencja przechodnia to napewno nie wydostałabym się ze szczeliny , która powstała na skutek obciążenia mostu.Powodem tej sytuacji były moje ciężkie szpilki.Ale to mam juża za sobą.
Mianowicie ...
Będąc w pracy zmuszona zostałam przez mojego szefa do posprzątania sali po niechlujnych aktorach , którzy urządzili "bitwę na jedzenie" Zajęło mi to ok. dwóch godzin.Opłacało się.
Dostałam podwyżkę , a moja ocena pracy znacznie urosła , jednak zmęczenie dokuczało.
Wtedy uzmysłowiłam sobie , by pójść do tego miejsca , o którym wcześniej wspominałam.
Nazywałam je "Zakątkiem ciszy".
Usiadłam na ławce.Mogłam odpocząć.
Nie bałam się , że przyjdzie jakiś zbój i mnie zabije , wręcz przeciwnie.Wydawało mi się , że ten "Zakątek ciszy" unosi się gdzieś w powietrzu i tylko ja mam do niego dostęp.Niestety , nie tylko ja mam do niego dostęp.
W pewnym momencie obok mnie usiadł jakiś mężczyzna ubrany w brudne łachmany.Na twarzy widoczne było błoto , którym był także wymazany na rękach i ubraniach , jeżeli te łachmany można tak było nazwać.Patrzył na mnie swoimi zaszklonymi oczami znajomym wzrokiem , jakbym już tego człowieka gdzieś spotkała.Po chwili wszystko już było jasne.To był mój brat.Nie wiecie nawet jak się czułam.Byłam strasznie podekscytowana , że mogę znowu porozmawiać z własnym rodzeństwem , że jednak nie jestem sama.Niestety znowu coś we mnie wybuchło.Wstrzęłam awanturę.Byłam zła , dlatego że nikt z mojej rodziny nie dawał oznak życia , że nie podjął starań o odszukaniu mnie.
Nikt.Kompletnie nikt.On nie zdawał sobie sprawy co przeżyłam.Matka go kochała.Mówiła mi prosto w twarz, że to jej najukochańsze dziecko.Ona mnie nienawidziła.Nigdy mnie nie chciała.Taki mój los ...

Zaprowadziłam go do mojego domu.Był wręcz zdumiony jakiego mieszkania się dorobiłam.
Opowiedziałam mu wszystko o tym kto mnie uratował i jak potoczyły się moje dalsze losy w Bridgeport.
Był oszołomiony.
Zrobiło się już dość późno.Leah spała , a my rozmawialiśmy o naszych wspomnieniach przy kubku kawy.Stwierdziłam , że już pora spać.Z szafy wyciągnęłam śpiwór , który dostałam od Judy.
Eric (mój brat) był zachwycony.Pewnie od jakiegoś czasu nie było go stać na takie wygody.
Właśnie i w tym rzecz.Miałam mętlik w głowie.
Po co Eric przybył do Bridgeport , przecież nie wiedział , że tu jestem nawet moja własna matka nic nie podejrzewała.Dlaczego był taki brudny , ubrany w podarte i brudne ubrania?W przeszłości zawsze mieliśmy czyste i niezniszczone ciuchy.
Czyżby tak jak ja został wyrucony z domu?
Postanowiłam się go spytać o to wszystko rano.


Obudziłam się wcześniej niż zwykle.Na śniadanie zaserwowałam tosta z serem.Eric zajadał go jakby nigdy niczego takiego nie jadł.Nic dziwnego , skoro żył na ulicy.Po ukończeniu posiłku zaczęliśmy oglądać TV.W pewnej chwili zaczęłam go pytać o tą całą sytuację , która go dotyczyła.
Odpowiedział tylko:
- Ruby , to długa historia.Nie chcę cię zanudzać.
- Ale to mnie nie zanudzi , no powiedz mi ...
- Kochana siostrzyczko , proszę cię nie mam siły , kiedy indziej ci opowiem.
- No dobra.
Eric wstał z sofy i poprosił żebym zrobiła to samo po czym mnie przytulił.Brakowało mi tego ciepła jakie daje rodzina.Wzruszyłam się.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

julu10
 
- Znowu to samo ! - krzyknęłam.
Tak , " znowu to samo ! ".
Jak zwykle obudziłam się bardzo późno , bo o dwunastej rano , a zważywszy iż do pracy muszę iść na trzynastą nie pozostało mi wiele czasu.
W pierwszej kolejności przygotowałam sobie śniadanie.Jedną z moich pasji jest gotowanie.Odziedziczyłam to hobby po mojej babce , która zaraziła nim moją "biologiczną" matkę.Na tę rozrywkę mam bardzo mało czasu przez co niedokształcam się tak często.Postanowiłam , że zrobie hamburgera z serem , moje popisowe danie.Uwielbiam zapach wydobywający się z garnka.
To mnie uszczęśliwia.Po śniadaniu szybko ubrałam się i popędziłam do pracy.

Po osiemnastej byłam już w domu.Przewidywałam , że będe siedzieć w domu na kanapie zajadając popcorn oraz oglądać głupie filmy romantyczne , ale tak się nie stało.Moi najlepsi przyjaciele: Sonya i Nathan wyciągneli mnie na miasto , a dokładniej do "Jasnoty" , luksusowego klubu.
A teraz krótko i zwięźle na temat naszego pobytu w tym lokalu. ;D

- Poproszę jeszcze jednego , sir - odrzekła pochłonięta drinkami Sonya z wielkim szacunkiem do barmana.Wszyscy wiedzieli , że przesadziła , ale barman ze szczerym uśmieszkiem podawał jej kolejne napitki.Wiele osób było na parkiecie.Ludzie tańczyli energicznie(oprócz Sonyi) i nie zastanawiali się nad tym aby pójść do domu.Nawet ja.Żwawo ruszałam tyłkiem , aby przypodobać się wszystkim imprezowiczom.Tańczyłam z Nathanem , który pokazywał mi swoje kocie ruchy.W pewnym momencie spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem niż zazwyczaj , takim ponętnym.
Postanowiłam , iż zaskoczę go i resztkami sil pokazałam mu najlepsze ruchy jakie potrafię.
Chyba mu się podobało :P
Kiedy miałam już dość wraz z grupą weszliśmy do jakuzzi , w którym roiło się ponad 1ooo bąbelków.
Rozmawialiśmy o rzeczach , które nie przychodziły by nam na myśl gadać o nich w stanie trzeźwym.
Z resztą tej nocy wszyscy robili co chcieli.
Nawet ja trochę zaszalałam.Postanowiłam podmuchać trochę miętowych bąbelków co mnie bardzo wzmocniło.Byłam w transie.Teraz już wiem , że bąbelki uzależniają , i to jak !
Pod koniec imprezy , Sonya bełkocząc oznajmiła mi , że wraca do domu , gdyż musi zająć się swoim małym synkiem , którego zostawiła pod opiekę sąsiadki.Postanowiłam , iż ze względu , że zostało jeszcze sporo czasu wypiję jeszcze  trochę drinków.
Niestety efekt był niezadowalający.Nie mogłam stanąć na nogach , a w dodatku strasznie mnie mdliło.W pewnym momencie ułożyłam się na podłodze , a w myślach powtarzałam sobie , iż to tylko sen.Nathan zajął się mną.Nie był tak upity jak wszyscy.Wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego domu.I właśnie wtedy film mi się urwał ...


Następnego dnia obudziłam się w łóżku.Co gorsze   nie było to łóżko znajdujące się w moim mieszkaniu.Spostrzegłam , że obok mnie leży jakiś obcy mężczyzna.Z niedowierzaniem dokładnie mu się przyjrzałam.Bez wątpienia był to Nathan.W mojej głowie padało coraz więcej pytań.
Co się stało poprzedniej nocy?Czemu leżę obok Nathana?Co on ze mną zrobił ? Co ja zrobiłam ?
To była dość dziwna sytuacja.Przespałam się z własnym przyjacielem ...
Po chwili usiadłam na krześle znajdującym się przy biurku.
Wpatrywałam się w ogromne lustro umieszczone na stole zastanawiąjąc się.
- Ciekawe jak mi teraz wszystko wytlumaczy , cholerny drań ...
- To bardzo proste - nagle za mną zjawił się on , mój przyjaciel - Tamtej nocy ułożyłem cię w moim łóżku , a ja sam poszedłem spać na sofie.Po chwili usłyszałem twoje wołanie.Przybiegłem do sypialni myśląc , że coś ci się stało , ale ty nie czułaś się źle , wręcz przeciwnie.Leżałaś roznegliżowana na łóżku.Podeszłaś szybkim krokiem łapiąc mnie za ramię po czym wyszeptałaś:
- pragnę cię ...
Nie wyraziłem sprzeciwu.Byłaś tak pociągająca , że ...
- Dobra starczy już , nie musisz więcej opowiadać tyle mi wystarczy.
Wtedy Nathan wyszedł z sypialni.
W moich oczach pojawiły się łzy ....
  • awatar ` Stephanie ;*: Ah ten twój zniewalający wzrok , a do tego Nathan to niezły przystojniak ;)
  • awatar Candice ^^: @.Suzie.Black.: to mój przyjaciel ! xd
  • awatar Juliette Price: zawsze jedno z przyjaciół się zakochuje ;)
Pokaż wszystkie (4) ›